Panie Premierze! Panie Ministrze! Jak długo normalni ludzie, którzy w II Rzeczypospolitej ciężko pracowali,

   Panie Premierze! Panie Ministrze! Jak długo normalni ludzie, którzy w II Rzeczypospolitej ciężko pracowali, niejednokrotnie idąc pieszo na zachód za chlebem, będą czekać na zwrot swoich własności? Ja rozumiem, że są sytuacje, gdzie zwrot w naturze jest niemożliwy, ale jest wiele przypadków, gdzie tylko potrzebna jest dobra wola urzędników, jak w tym przypadku pana Roeslera. Z załączonego materiału wynika, że mały majątek ziemski 150 ha został przejęty niezgodnie z prawem, po prosu przyszli złodzieje i zabrali go.

   Poseł Alfred Budner

   Warszawa, dnia 18 listopada 2002 r.

   Załącznik do interpelacji

   Szanowny Panie Pośle! Zwracam się z uprzejmą prośbą o wnikliwe rozpatrzenie niżej przedstawionej sprawy i o nadanie jej stosownego biegu prawnego. Sprawa dotyczy mojej rodziny i mnie, ale ma również charakter ogólniejszy, nie wyłącznie jednostkowy.

   Mój ojciec Andrzej Roesler ciężką pracą własnych rąk i drogą wielu wyrzeczeń osiągnął w 1936 r. swój gospodarczy cel: kupił w powiecie gnieźnieńskim 150 ha ziemi. Mocno zaniedbany majątek stał się do roku 1939 gospodarką kwitnącą, perłą w powiecie. Do dnia dzisiejszego zachowałem akt kupna majątku, wycenionego dolarami w złocie, posiadam też mapy zakupionej ziemi oraz wyciąg z akt sądowych, pochodzący z 1947 r. i zaświadczający o czystej hipotece.

   24 grudnia 1939 r. mój ojciec, będąc powstańcem wielkopolskim, uszedł z życiem, uciekając z rodziną do Generalnej Guberni. W roku 1945, po powrocie z wygnania i wojennej tułaczki, jako objęci dekretem o reformie rolnej zostaliśmy bez środków do życia, bez dachu nad głową. Odebrano nam wszystko. Nikt nawet nie zapytał, pod którym mostem w innym powiecie będziemy musieli zamieszkać.

   Teraz, w III Rzeczyposplitej, dowiaduję się z doniesień prasowych, że przygotowywana przez rząd ustawa reprywatyzacyjna nie będzie obejmowała mienia odebranego zgodnie z dekretem PKWN. Natomiast w przypadku naruszenia dekretu ma przysługiwać rekompensata w wysokości 5% utraconego majątku. Tak mówi ten kolejny projekt reprywatyzacji.

   Po kilkunastu latach III Rzeczypospolitej, w nowej epoce polskich dziejów, może zdumiewać, a nawet szokować fakt utrzymywania w mocy dekretu PKWN, wymyślonego i podpisanego w Moskwie; prawa ustanowionego bezprawnie. Uderzające jest zarazem to, że w związku z reprywatyzacją mówi się dzisiaj o naruszeniach ówczesnego prawa, ale przemilcza się rzeczywiste i niczym nieusprawiedliwione pozostawienie kogoś poza prawem, jego świadome i konsekwentne łamanie, w celu przejęcia, zaboru czy wręcz grabieży cudzego mienia i własności.

   Niepodważalnym dowodem takiego przypadku i takiej gwałcącej prawo praktyki jest właśnie przedstawiona tutaj sprawa.

   Oto fakty:

   Dekret PKWN z dnia 6 września 1944 r. o reformie rolnej (DzU nr 3, poz. 13 w art. 2 pkt 1 lit. e stwierdzał, że na cele tejże reformy będą przeznaczone nieruchomości ziemskie ˝stanowiące własność albo współwłasność osób fizycznych lub prawnych, jeżeli ich rozmiar łączny przekracza bądź 100 ha powierzchni ogólnej, bądź 50 ha użytków rolnych, a na terenie woj. poznańskiego, pomorskiego i śląskiego, jeśli ich rozmiar łączny przekracza 100 ha powierzchni ogólnej, niezależnie od wielkości użytków rolnych tej powierzchni˝.

   Zgodnie z powyższym reformą rolną został objęty nasz majątek mający 150 ha powierzchni ogólnej i znajdujący się w woj. poznańskim.

   Jednocześnie art. 17 pkt 1 dekretu PKWN dawał w takim jak nasz przypadku pewne uprawnienia, mające zapewnić osobom wywłaszczonym środki do życia. Stwierdzał, co następuje: ˝Wywłaszczeni właściciele lub współwłaściciele nieruchomości ziemskich, wymienionych w art. 2-im, część pierwsza litery e) mogą otrzymać samodzielne gospodarstwa rolne poza obrębem powiatu, w którym znajduje się wywłaszczony majątek, w ramach niniejszego dekretu, względnie jeśli z tego prawa nie skorzystają, będzie wypłacone im zaopatrzenie miesięczne w wysokości uposażenia urzędnika państwowego VI grupy˝.

   Będąc wywłaszczonym, mój ojciec miał więc, według dekretu, prawo do samodzielnego, parohektarowego gospodarstwa w innym powiecie lub do miesięcznego uposażenia. Z prawa tego, wbrew swoim staraniom, został jednak całkowicie wyłączony. Przez wiele lat, aż do roku 1957, występował do Wojewódzkiego Zarządu Rolnictwa w Poznaniu o przyznanie kawałka ziemi, ale to nic nie dało. Wnioski pisemne składane w czasie obowiązywania dekretu, jak to widać z załączonej tutaj kserokopii dokumentu, stale oddalano lub zbywano milczeniem. Zaś wszelkie inne prośby i starania bezpośrednie, osobiste były źle widziane, mogły tylko poważnie utrudnić nam życie i jeszcze bardziej zaszkodzić całej rodzinie.

   Tym sposobem, powołując się na dekret PKWN, ale nawet nie zachowując pozorów praworządności i za nic mając cudzy los, dokonano zaboru prywatnego majątku. Niewygodne dla władzy przepisy dekretu (art. 17 pkt 1) zostały tylko na papierze, a nas - ludzi podejrzanych i zbytecznych - po prostu wyłączono spod prawa. Było to już nie jakimś naruszeniem, ale jego ewidentnym złamaniem i pogwałceniem.

   Jako człowiek mający moralne i rzeczywiste prawa do uzyskanego ciężką pracą dorobku rodziny, a zarazem jako osoba będąca dość długo obywatelem drugiej kategorii, pragnę podkreślić, że akty bezprawia przy wprowadzeniu reformy rolnej jedynie dały początek stosowanym wobec nas represjom i prześladowaniom. Najpierw wyrzucenie na bruk, bez wskazania bodaj zastępczej izby. W latach 50-tych odebranie małego, więcej niż skromnego sklepiku, jedynego źródła utrzymania rodziny. Potem, by wspomnieć o osobistych doświadczeniach, uniemożliwienie podjęcia studiów wyższych. Kłopoty z uzyskaniem zawodu. Ponaddwuletnia, tzw. zastępcza służba wojskowa w kopalni ˝Wujek˝, przeznaczona dla ˝klasowo obcych i politycznie podejrzanych˝. I tak dalej, itp. A w konsekwencji społeczna i materialna degradacja rodziny, która w przeszłości położyła swoje zasługi dla ziemi ojczystej i polskości, ale dla Polski Ludowej była niepotrzebna. Proszę rozważyć: czy ludzie, wobec których złamano prawo i których spod tego prawa wyłączono, mają dzisiaj szansę upomnieć się o swoje? Czy proponowane dotychczas regulacje prawne dają możliwość naprawienia krzywd wynikłych z łamania prawa w przeszłości?

   Pan prezydent RP, odmawiając nie tak dawno podpisania ustawy reprywatyzacyjnej, radził dochodzić praw przed sądem. Być może jest to propozycja słuszna. Pan prezydent zapomniał jednak, że nie wszyscy, może tylko nieliczni spośród byłych właścicieli mogą sobie pozwolić na sądowe starania. My, ta większość żyjąca obecnie z niskich, często żebraczych emerytur, nie mamy środków pozwalających założyć kosztowną sprawę w sądzie. Po materialnym zdegradowaniu, które jest konsekwencją naruszenia bądź nawet, jak w przypadku mojej rodziny i mnie, rażącego złamania prawa w przeszłości, nasze sądowe szanse sięgania po prawo w III Rzeczypospolitej są żadne. Nie istnieją, tak jak nie istniały przez całe dziesięciolecia.

   Nie trzeba dużej przenikliwości, by zobaczyć, jakie będą następstwa stanu rzeczy: szlaban, który w III Rzeczypospolitej uniemożliwia sądowy dostęp do praw w omawianym zakresie, będzie w tej sytuacji zmuszał zainteresowanych do dochodzenia swych spraw na forum międzynarodowym, w Unii Europejskiej, w odpowiednich komisjach i trybunałach. Mając na uwadze odradzającą się, dobrą opinię własnej ojczyzny i jej ogólne dobro, myślę o takiej ostateczności ze smutkiem i goryczą.

   W konkluzji swego wystąpienia pozwalam sobie przypomnieć, że wszystkie rządy III Rzeczypospolitej twierdziły i twierdzą (nie bez podstaw), że państwo jest biedne, dlatego nie może zaspokoić roszczeń byłych właścicieli. Czy jest to sytuacja nie do rozwiązania?

   W moim przypadku, który z całą pewnością nie jest przypadkiem jedynym, państwo złamało prawo, a mój rodzinny majątek pozostaje we władaniu Agencji Rolnej Skarbu Państwa. Państwo, przy dobrej woli i rzeczywistej dążności do uregulowania sprawy, nie musi w takiej sytuacji odbierać nikomu ziemi i ponosić dodatkowych wydatków. Zwrot majątku w naturze wyklucza wypłatę rekompensaty, nie obciąża państwa wysokimi kosztami, powoduje tylko zmianę podatnika. I powrót do sprawiedliwej normalności.

   Przedstawiając swoją sprawę, sprawę nie tylko o charakterze osobistym i wyjątkowym, wnoszę o takie właśnie jej uregulowanie, oraz uprzejmie proszę o podjęcie możliwie rychłych działań, które temu celowi i wszystkim zainteresowanym będą sprawiedliwie służyły.

   Z poważaniem

   Stanisław Roesler

   Poznań, wrzesień 2002 r.


hair removal london | cms | Walizki | kleje do tapet | polsko bułgarska izba handlowa Ogłoszenia drobne Techno Sety Trance